piątek, 23 marca 2012

Refleksja wielkopostna cz.1

Witajcie!
Chciałbym podzielić się z Wami taką, może banalną rzeczą.
Dziś razem z moim bratem znoliśmy drzewo z pobliskiego lasu. Były wśród nich także duże klocki, które trzeba było nieść w podobny sposób jak niegdyś noszono wiadra z wodą. Gdy jeden z tych klocków spoczął na moich barkach i szedłem w stronę domu, w mojej głowie pojawiła się myśl: "Jezus niósł swój krzyż w ten sam sposób". Myśl prosta, a rozpoczęła falę przemyśleń w mojej głowie.
Odkąd się nawróciłem Męka Chrystusa była dla mnie czymś niesamowitym. Zawsze bardzo emocjonalnie do niej podchodziłem. Film "Pasja", różne artykuly, konferencje o tym jak to było naprawdę bardzo mocno mnie poruszały. A dziś tak prosta rzecz: drewniany klocek....
Myślałem, że jest mi ciężko, że nie dam rady...
A co mógł myśleć Jezus?
Wiedząc...
....że zaraz umrze....
....że tylu ludzie będzie miało to wszystko za nic.....
....że Jego uczniowie się od Niego odwrócą....
Nawet w małej części nie potrafimy sobie uzmysłowić tego co musiało się w Nim dziać. Przychodzi mi teraz do głowy fragment z pewnej książki, w której czytałem, że Jezus poprzez wzięcie na siebie wszystkich swoich grzechów został odłączony od więzi z Ojcem. Myślę, że to było o wiele cięższe niż sam ból fizyczny. To nie było przedstawienie, które Bóg i Jezus odgrywali przed ludźmi, gdzie Bóg stałby za sceną i podpowiadał Jezusowi, że jeszcze chwilę i będzie po wszystkim. Jezus był z tym wszystkim SAM... Co za zaufanie woli Ojca, co za pokora i posłuszeństwo..... Jakże chciałbym choć w małej części być taki jak ON....

Prosty, drewniany klocek, a tyle przemyśleń....
Odnajdujmy Boże działanie w małych rzeczach.

pozdrawiam,
unfaithful_thomas

1 komentarz: